Twój najlepszy przyjaciel?

okulary-naukowca

 

 

 

 

 

 

 

Bezcenny

Cholera, nie jest lekko.
Plany się sypią jak domki z kart, zmęczenie wgryza się w mózg i jak głupie ciągnie mnie do łóżka…
Minął kolejny dzień, ostatni raz napisałem w zeszłą środę.
Jest poniedziałek.

W takich chwilach dobrze jest mieć najlepszego przyjaciela obok siebie. Dobrze jest móc liczyć na to, że ktoś powie – „ok, nie jest może tak idealnie, jak chciałeś żeby było, ale nie wszystko stracone; możesz przecież zrobić coś jeszcze – tu i teraz; stać Cię na to, wiem, że dasz radę; a ja Ci pomogę”.

Ale często właśnie wtedy, kiedy potrzebujemy to usłyszeć – przyjaciela niestety nie ma obok.
I zamiast tego słyszymy: „Daj spokój, przestań się tak ze sobą cackać. I czego się tak nad sobą użalasz, bierz dupę w troki i do roboty; Albo lepiej odpuść od razu, ofiara losu. Czego się spodziewałeś, że Ci z nieba spadnie? Zepnij ten tłusty zad i zap…”. A to – umówmy się – bardzo łagodna wersja. Co tak naprawdę słyszę ja czy słyszysz Ty? bywa różnie.
I czyj to głos?

Czyj to głos?

Jak to czyj? Mój własny. Ale… na pewno?
Po głębszym zastanowieniu się nie jestem już tego taki pewien. No bo dlaczego ja sam miałbym być dla siebie taki wredny? Czy to tak trudno powiedzieć sobie – nawet będąc zupełnie sam na sam! – coś miłego? Spróbuj, powiedz głośno np.:

– Lubię siebie. – Jestem fajny taki, jaki jestem . –  Jestem dobrym człowiekiem. – Jestem przystojny/ Jestem ładna. – Jestem zdolny, utalentowany. – Lubię swoje życie.

Już? Jeżeli potrafisz powiedzieć tego typu słowa ze szczerym przekonaniem patrząc na swoje odbicie w lustrze – jest czego pogratulować. To coś ponadprzeciętnego! Taaaak… Większej części ludzi z trudem takie słowa przechodzą przez gardło. A już wypowiedziane – we własnych uszach brzmią niemal jak kłamstwo. I bardzo często SĄ kłamstwem.
Tylko, cholera, dlaczego?

Kto jest moim największym wrogiem?

No bo umówmy się, logicznie myśląc, to od kogo innego, możemy spodziewać się drwin, lekceważenia i braku wiary? Tylko najgorszy wróg mógłby chcieć mnie tak stłamsić.
Więc uwaga, przyjmuję postawę wygłaszającego swoje odkrycie naukowca.
Największego wroga możemy spodziewać się we własnej głowie.
I ma on nawet swoją nazwę. Wewnętrzny krytyk.

Przeprogramowanie

Po co w ogóle cała ta filozofia?
No właśnie.
Oczy same mi się zamykają i walczę ze sobą, żeby dokończyć tego posta. I wiesz dlaczego to robię?

Bo potrzebne mi gruntowne przeprogramowanie myślenia.
Zakorzeniona w podświadomości nieubłagana i bezlitosna krytyka kiedyś wreszcie zniknie. Po co nosić w sobie wroga, kiedy można mieć – zawsze, w każdej najtrudniejszej chwili  – PRZYJACIELA.
Przyjaciela, który zawsze będzie po Twojej stronie. Który będzie wyrozumiały i wybaczy Ci każdy Twój błąd. Który ciepłym tonem podpowie Ci co można zrobić, żeby ten błąd naprawić. Który nigdy Cię nie opuści.

Mam jeszcze w życiu bardzo wiele do zrobienia. Moim przeznaczeniem nie jest praca w fabryce. Moim przeznaczeniem nie jest nawet sam tylko zawód „pałkera”. Mam przed sobą ogrom pracy, którą muszę wykonać, setki słabości, które muszę w sobie zwyciężyć. Chcę! Bo wiem, że jest wielu ludzi, którzy mogą tego potrzebować… Zwłaszcza dzieci.

Krok za krokiem

To mój początek. Postaram się stopniowo rozjaśnić, o co chodzi.
Ale najpierw – muszę przeprogramować sam siebie. Nie da się zrobić czegoś dobrego dla innych, jeżeli nie potrafi się zrobić nic dobrego dla siebie…

I tak dzisiaj, po raz kolejny uratowała mnie magia „pięciu minut”.
Dziś znowu napisałem post na blogu. Dzisiaj znowu – mimo, że wydawało się to bezsensowne i niemożliwe – ćwiczyłem na padzie pałeczkami.
„I’ve got to be true to myself”
Kolejny mały krok bliżej spełnienia marzeń.

Dodasz komentarz?

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s