Święta, święta i…?

klepsydra.jpg

Nie, jeszcze nie „po świętach”. I właśnie dlatego znowu siadam do klawiatury, zamiast się położyć. Bo to jest dobry moment, żeby napisać te słowa. Bo jeszcze nie jest za późno.

Ile razy to słyszałeś? A ile razy ja sam to powtarzałem? A jak się tak dobrze zastanowić, to co to właściwie nam daje?

…i po świętach.

Takie skwitowanie pomaga zapomnieć. Zbagatelizować ciężar żalu, że to już. Tyle przygotowań, tyle wypompowanych pieniędzy, tyle sprzątania, biegania, gotowania, tyle wypompowanych pieniędzy…
I już?

Podświadomie czujemy, że to nie powinno tak wyglądać. Więcej czasu z rodziną, mniej biegania, więcej radości, mniej wydawania… Ale jest jak jest. Więc pozostaje machnąć ręką i wrócić do szarej rzeczywistości. No, chyba że…

I na co czekamy?

Zanim wrócimy do tej „szarej”, warto zastanowić się, jak miałaby wyglądać rzeczywistość „kolorowa”?
Czego tak naprawdę brakuje nam na co dzień, czego tak wyczekujemy i dopatrujemy się w nadchodzących świętach. Ale umówmy się, jeśli ktoś naprawdę przeżywa narodziny Jezusa w te dni, to nie kwituje ich tym popularnym powiedzeniem, dlatego pomijam tutaj aspekt wiary.

Czekamy na wyjątkowe dni, żeby naprawdę móc pożyć.

W święta odpocznę. Na święta pojedziemy do rodziny. W święta wreszcie znajdę czas, żeby poczytać. Wyluzuję trochę, trochę się odprężę. W święta będzie czas na to, na tamto… Lista wydłuża się tak szybko, że wystarczy chwila zastanowienia, żeby zorientować się, że to zwykłe oszukiwanie się.

Nigdy nie zrobię tego wszystkiego.

Odpowiedni czas jest TERAZ

Na pewno nie zrobię wszystkiego. Wszystkiego się nie da zrobić. Ale nigdy?
O, to boli już za bardzo. Nie potrafimy się z tym pogodzić. Właśnie dlatego tak bardzo lubimy się oszukiwać. „Te święta? O, tam, zleciały tak szybko… Ale w następne zrobię TO na pewno. Albo na urlopie. A może jak zmienię pracę. A już jak będę na emeryturze, to na pewno…”
Tak, na pewno, świat będzie należał do nas, jak przejdziemy na emeryturę.

Czas na życie jest TERAZ. Muszę powtarzać to sobie codziennie. I nadal, codziennie, łapię się na kolejnych oszustwach. „Ok, zrobię to jutro, za tydzień, w następnym miesiącu, za rok.”

Nie wszystko da się wprowadzić w życie od ręki. Ale jest jedno, co można zrobić od ręki. W każdej sprawie – postanowić.
Nie – marzyć. Postanowić.

Chociaż 5 minut

Marzy Ci się nowy samochód, własny dom, rodzinne wakacje? Otwórz przeglądarkę i sprawdź ile to kosztuje. W ciągu 5 minut może się okazać, że nie masz co liczyć na to, że marzenie się ziści, o ile nie zmienisz czegoś w swoim życiu. A może się też okazać, że… już Cię na to stać. Bo czasami stać nas na wszystko, tylko nie na spełnianie marzeń, ponieważ blokuje nas fałszywe przeświadczenie, że nie możemy sobie na to pozwolić.

Nie każde marzenie da się spełnić. Ale warto spełniać te najważniejsze.

Poświęcić choć 5 minut na to, żeby zastanowić się – w jaki sposób mógłbyś spełnić swoje marzenia? Co trzeba zrobić, od czego zacząć? A potem zrób ten jeden, choćby minimalny krok. Tylko zrób go teraz.

Nie czekaj, nie oszukuj się, że wrócisz do tego później. Nie szukaj wymówek i zacznij od zaraz.

Jeden mały krok

Zapisz to. Idź za ciosem. Zweryfikuj. Przetestuj. Rób to. Podejdź do tego, jakby to miała być bułka z masłem. I nie dziw się, że będzie dużo trudniej niż myślałeś. To dobrze.

To żadna sztuka spełnić marzenie, kiedy ma się je na wyciągnięcie ręki. Ale kiedy wszystko wskazuje na to, że się nie uda, a Ty mimo wszystko osiągasz cel – wtedy czujesz prawdziwą moc.

…Jeden mały krok bliżej spokojnego i pełnego życia.
Dobrej nocy i – Spełnionych Świąt!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s