Efekt?

hi-hat.jpg

Czasami mam wrażenie, że im dłużej próbuję, tym dalej jestem od celu. Im bardziej drążę, tym bardziej dociera do mnie, jaki ogrom pracy przede mną. I wydaje się, że osiągnięcie celu, jaki sobie postawiłem jest po prostu niemożliwe… Znasz to?

Zdemotywowany

Setki tekstów motywacyjnych, niejedna książka o rozwoju osobistym przeczytana, masę godzin audiobooków przesłuchanych, podcasty, nagrania wideo, muzyka… I co?

Czasami wręcz mnie to przytłacza. Mam ochotę rzucić to wszystko, zapomnieć, że chciałem być lepszy niż jestem, że chciałem coś osiągnąć w swoim życiu, do czegoś dojść.

To ciągnie za sobą przygnębienie. Chęć odpuszczenia. No bo po co się tak żyłować, tyle czasu i energii w to wkładać, skoro efekty są tak mizerne w porównaniu z tym, co chciałem osiągnąć? Może to nie jest droga dla mnie?…

Owszem, to JEST droga dla mnie

To już przerabiałem. Odpuszczałem, doznawałem ponownego olśnienia, powracałem.
Ale tym bardziej zastanawiające jest, że znowu wracają do mnie wątpliwości. Skąd one się biorą? Dlaczego po raz kolejny siadam i rozmyślam, staję w miejscu i rozglądam się dookoła, zamiast przeć naprzód drogą, którą już przecież wybrałem?

Wyskoczyłem z torów.

Tak bardzo przyzwyczaiłem się do gonitwy, że zapomniałem, że w wolne dni można odpocząć.

Ale organizm sam się o to upomniał. Wystarczyło parę dni luzu i już nie było mowy o wczesnym wstawaniu, dobrym zaplanowaniu dnia. Zacząłem odsypiać, a kiedy odespałem – odezwał się głód.

Pogodziłem się z faktem, że urlop nie będzie super produktywny. No tak! W czasie urlopu się przecież odpoczywa! Olśnienie.

Były święta. Przestawiłem się na ładowanie akumulatorów i wyjście z tego stanu musi boleć.

No dobrze, ale życie toczy się dalej. Trzeba było znowu zabrać się do roboty. I – szczerze – nie chciało mi się strasznie…

Punkt zaczepienia

Jak się zmobilizować? Postawić na jedno krótkie słowo: EFEKT.
Na szczęście znam już ten proces i wiem, że nie ma sensu za wiele główkować, kiedy mam mętlik w głowie. A w dodatku każda czynność wymagająca siły woli przeradza się w całe przedsięwzięcie. Wtedy liczy się tylko jedno – zadanie wykonane.

Można by się rozwodzić,  wypisać zadania, ustalić priorytety, rozpisać zadanie na mniejsze czynności. Potem określić zadania kolejno w czasie i – potem już tylko odznaczać odznaczać wykonane… Proste, prawda?

Ale sama myśl o tym przyprawiała mnie o ciarki. W takich chwilach mój „wewnętrzny krytyk” ma ubaw po pachy. I skwapliwie korzysta z okazji do potęgowania niepokoju. Nie wiem od czego zacząć, jak to poukładać, żeby zrobić wszystko co powinienem, i zrobić to dobrze. Dlatego z doświadczenia wiem, że pozostaje mi jedno.

Wziąć się do roboty

Ha, banalne! Jak każda wielka prawda zresztą.

Musiałem zarobić. Musiałem rozgonić mętlik w głowie. Musiałem wyjść na powietrze i poćwiczyć.
Spakowałem bębny i pojechałem.

To nie takie proste

Nie, zdecydowanie nie jest to proste. Wiele okazji do zrobienia kroku naprzód odpuściłem, zanim dotarło do mnie, że czasem nie warto czekać.

Nie warto analizować opcji w nieskończoność, aż wreszcie braknie czasu na działanie.

Czasami jedyne co się liczy – to EFEKT. Miarodajny KROK NAPRZÓD, który daje poczucie skuteczności. Poczucie satysfakcji, siły – i punkt odniesienia do dalszego działania.

Warto

A koszt? Koszt jest zawsze.
Kiedy ktoś pyta: „Nie za zimno na granie?” odpowiadam: „Dobrze, że nie pada śnieg!”.

Bo w sumie, co to jest, 2 czy 3 godziny z bębnami na lekkim przymrozku w porównaniu do tego, co ludzie NAPRAWDĘ potrafią osiągnąć. Na przykład, taki Rafael Badziag... Jeżeli potrzebujesz motywacji, to baardzo polecam to wideo.

Pracujemy dla efektów. I tego Ci życzę w tym Nowym Roku.
Wspaniałych efektów Twojego wysiłku, w każdej dziedzinie życia!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s